Jeepers Creepers

(Smakosz)



[Gientelmen]


Produkcja: Niemcy / USA
Data produkcji: 2001
Reżyseria: Victor Salva
Scenariusz: Victor Salva
Czas trwania: 90 min.

Wystepują:

Gina Philips ... Patricia Jenner
Justin Long ... Darius Jenner
Jonathan Breck ... The Creeper/Bald Cop(uncredited)
Patricia Belcher ... Jezelle Gay Hartman
Eileen Brennan ... The Cat Lady
Brandon Smith ... Sgt. David Tubbs
Peggy Sheffield ... Waitress Beverly
Jeffrey William Evans ... Restaurant Manager
Patrick Cherry ... Binky Plutzker
Jon Beshara ... Officer Robert Gideon


Drogą wiodącą przez amerykańskie wioski jedzie samochód - podróżuje nim brat i siostra - jadą na wiosenne ferie (pierwsze słyszę o wiosennych feriach, widocznie takowe mają miejsce w Stanach Zjednoczonych) Ich samochód nie jest nową bryką, tylko starym amerykańskim gratem - mimo, że film jest z roku pańskiego 2001,to mamy do czynienia raczej z klasycznym horrorem w stylu "Texas Chainsaw Massacre" ,niż nowoczesnym chłamem w stylu "Resident Debil" Wracając do treści filmu - podróżując rozmawiają, wygłupiają się, kłócą ,słuchają radia w którym oczywiście nie brak fanatycznych chrześcijańskich rozgłośni trąbiących o zagrożeniach, etc. - ot normalna podróż przez USA. Normalna do czasu ,gdy za nimi pojawia się olbrzymi blaszany truck, który z piskiem opon pędzi tuż za nimi, wykonując szalone manewry .Przerażony chłopak za kierownicą robi wszystko aby tamten kierowca mógł go spokojnie wyprzedzić, jednak chyba nie o to chodzi szaleńcowi prowadzącemu starego trucka. Wreszcie samochód ich wyprzedza, strach i panika mija, lecz zastanawiający jest napis na rejestracji samochodu "Uderzę Cię"..."Takimi samochodami jeżdżą tylko szaleńcy i zasrani seryjni zabójcy" - słusznie zauważa chłopak. Kto oglądał "Haloween", "Piątek 13","Texas" itd, dobrze wie, że szaleni mordercy podróżują takimi właśnie ciężarówkami. Zszokowani zaistniałą sytuacją zaczynają rozmawiać o tym ,jak 20 lat temu 100 mil od zdarzenia "na tej samej autostradzie zginęli Kenny i Darla"... Po jakimś czasie zatrzymują się w polu, między innymi, aby załatwić potrzeby fizjologiczne, rozmawiają chwilę o całej sprawie, po krótkiej kłótni wsiadają do samochodu i ruszają w trasę. Po chwili jadąc zauważają jakiś dom przy lesie, obok którego stoi samochód szaleńca który ich ścigał. Ktoś wyjmuje z tego samochodu białe prześcieradła, poplamione od krwi, i wrzuca je do jakiejś dziury. Pomału zaczynają panikować, przyspieszają ,aby jak najprędzej oddalić się z tego miejsca. Za nimi rusza truck... w pośpiechu szukają telefonu komórkowego, który oczywiście nie chce działać ... Po pewnym czasie jednak kusi ich aby wrócić w tamto miejsce .Okazuje się, że rura do której nieznajomy szaleniec wrzucał tajemnicze białe worki, prowadzi do piwnicy starego kościoła.

Co znajduje się po wejściu wewnątrz przez rurę, nie zdradzę - film zaczyna się robić coraz bardziej ciekawy, wciągający i mroczny... Świetnym motywem jest również piosenka "Jeepers Creepers" utrzymana w stylu jazzowych melodyjek z lat trzydziestych. Piosenka ta pełni rolę ostrzegawczą - usłyszenie jej w radiu zapowiada kłopoty. Nie chcę zdradzać zbyt wielu ciekawych "smakołyków" i pomysłów jakie funduje nam film, warto samemu zobaczyć to i przeżyć. Bardzo podoba mi się klimat - w filmie mało jest muzyki, jest w zamian cisza - co najwyżej mroczne dźwięki budujące nastrój grozy - i oczywiście kultowa melodyjka "Jeepers Creepers" ..."Smakosz" mógłby spokojnie być jednym z najlepszych horrorów ostatnich lat,obok "House of 1000 Corpses" który stał się kultowy, mimo tego, że jest świeżą produkcją... Jednak jednym z błędów jakie popełniono w filmie, jest ukazanie tajemniczego mordercy... póki go nie widzieliśmy film stawał się coraz ciekawszy... gdy widzimy go stopniowo, w ciemnościach, ogarnia nas zaciekawienie, napięcie... i... pół biedy - widzieliśmy jakiegoś draculę w środku nocy, całkiem klimatyczna scena, da się znieść. Jednak gdy w pełni widzimy tego szaleńca, okazuje się on nie człowiekiem, lecz potworem posiadającym skrzydła, wogóle nie wygląda odrażająco, lecz niestety śmiesznie...Gdybym takie "coś" zobaczył na żywo, rzeczywiście, można dostać zawału .Lecz na filmie można co najwyżej się zdenerwować ,roześmiać, lub stracić chęć na dalsze oglądanie.. .ja, pomimo, że obejrzałem już prawie cały film, pod koniec wyłączyłem, i wróciłem do niego po kilku miesiącach, poprostu ukazanie w całości tego stwora odebrało cały urok ...Myślałem, że będzie to psychopatyczny morderca w stylu Leatherface'a, Jasona, Myersa...a tu jakiś nietoperz z twarzą wyjętą rodem z filmów sience fiction typu Star Trek itd... skrzydlaty drakula który wącha swe ofiary, rozkoszuje się krwią, zwłokami, zapachami, zbiera truposze do swej ciężarówki... Super, tylko czemu on nie jest człowiekiem tylko jakimś skrzydlatym potworem ...Ale można to jakoś znieść, szczególnie, że w ostatnich minutach filmu robi się znowu coraz ciekawiej, zakończenie też nietypowe, świetna muzyka ,ładne zdjęcia, motyw z lecącym krukiem, mroczne wnętrza... zobaczycie sami - zakończenie genialne nie jest, ale muzyczka i klimat całkiem mogą być, chociaż można by czepiać się szczegółów.

Mimo drażniącego oblicza głównego bohatera - Smakosza - film zasługuje na wysoką ocenę, gdyż przywołuje skojarzenia z dobrymi ,starymi filmami grozy w stylu "Teksańskiej Masakry Piłą Mechaniczną"...tam całe szczęście skrzydlatych stworzeń nie było, ale bliżej "Smakoszowi" do dobrego starego kina grozy przełomu lat 70 - 80 ,niż do dzisiejszych, tandetnych i efekciarskich produkcji... Ogólnie - mogło być lepiej, ale i tak jest bardzo dobrze !

Ocena Ogólna: 4/6