Antropophagus

(Ludożerca)

Gientelmen
 

 


 

 

Gatunek: Horror/gore

Produkcja: Włochy
Data produkcji:1980 rok
Czas trwania: 90 minut
Reżyseria: Joe D'Amato

 

Występują:

 

Tisa Farrow .... Julie
Saverio Vallone .... Andy
Serena Grandi .... Mary (as Vanessa Steiger)
Margaret Donnelly .... Henriette
Mark Bodin .... Daniel
Bob Larsen .... Arnold
Rubina Rey .... Irina Karamanlis

 

Jestem pod wielkim wrażeniem. Anthropophagous jest jednym z najlepszych filmów Joego D'Amato jakie widziałem - wręcz ośmielę się powiedzieć ,że jeden z lepszych horrorów jakie dane mi było zobaczyć. Nie jest to typowy gore, raczej horror-dreszczowiec. Owszem ,jest tam kultowa scena ze zjedzeniem dziecka wyjętego z brzucha ciężarnej kobiety itd, ale nie taki diabeł straszny ,jak go malują ,i naprawdę nie ma co wierzyć w plotki tylko najlepiej zobaczyć samemu. A plotki były takie, iż D'Amato użył prawdziwego płodu (buahah) podobnie jak mówiono ,że w "Blue Holocauste" użył prawdziwych zwłok. Plotki wszelkie jednak mają w sobie moc ,i powodują ,że filmy wzrastają do miana kultowych , jak to w przypadku "Anthropophagousa" się stało.

Przejdźmy do konstrukcji i fabuły - jak zwykle u pana D'Amato - początek miła muzyczka , sielanka i wogóle - mamy następnie zapowiedź masakry - czyli pierwsze ofiary Antropophagousa, które zginęły na plaży. Kolejne osoby - grupka przyjaciół - nie giną już jak muchy po kolei - mamy spokój prawie do końca filmu, chociaż trudno spokojem nazwać wspaniałą atmosferę grozy jaką zaserwował nam D'Amato - zamki, kamienice, cmentarze, lasy ,burze, sceny pełne grozy i niepokoju, dziwna muzyka- nie chcę tego opisywać ,gdyż żadne słowa nie oddadzą tego klimatu lat 80, który niestety przeminął wraz z nadejściem komputerowych efektów itd. Bohaterami filmu (oprócz głównego bohatera psychopatycznego ludożercy) są młodzi ludzie , w skład których wchodzi kobieta w ciąży , dwóch facetów, dwie kobiety - z czego jedna to znana nam Zora Kerova - pani ,która grała w Cannibal Ferox - ta ,którą powieszono hakami za piersi. W "Anthropophagousie" ma ona nieco inną rolę - nie jest już naiwną blondynką - ma umiejętność przepowiadania przyszłości z kart - co niestety nie wywróżyło nic najlepszego... łatwo się domyślić ,że śmierć czeka na nich wraz z nadejściem Anthropophagousa:).

Film jest nieco zagmatwany , pełno w nim niedopowiedzeń i tajemniczych wątków - samego zabójcę jak to często w filmach D'Amato widzimy... właściwie nie widzimy, tylko kamera wędruje jego wzrokiem ,słychać jęki, szum itd - nie wiemy jednak kim jest , skąd nadchodzi i jakie ma zamiary. O przeszłości głównego bohatera mordercy dowiadujemy się pod koniec filmu, a samego Anthropophagousa widzimy dopiero w pełnej krasie w połowie filmu. Jednak jeszcze wtedy jesteśmy trzymani w niepokoju - nie zaczyna się rzeź - ginie jedna osoba, a klimat klasycznego mrocznego horroru trwa cały czas, wprowadzając nietypowy starodawny nastrój, a zwarzywszy na okolice w których rozgrywa się akcja - stare domy, zamki, ruiny ,krypty itd - poprostu stary dobry horror , w którym liczą się przede wszystkim: fabuła, klimat i tajemniczość wielu scen, a nie efekty gore, realizm i brutalność. Jednak tego drugiego także nie brakuje, głównie pod koniec filmu. Samo zakończenie to apogeum - może nie tyle brutalności , co grozy i symbolizmu - zachowanie Anthropophagousa jest zaskakujące, chore i fascynujące, jednak mimo ,że wytłumaczalne ze względu na jego chorobę psychiczną ,to samo zakończenie jest może tajemnicze, niedopowiedziane, może proste, może wulgarne - każdy odbierze to na swój sposób. Jednak MOC i potęgę ten film w sobie ma napewno, ma wszystko co potrzebne dobremu horrorowi - nastrój grozy, gore i przede wszystkim - trzyma w napięciu, serwując nam dobrą dawkę gore-rozrywki. Ja poprostu uwielbiam stare włoskie kino grozy , i może nie jestem zbyt obiektywny ...ale Anthropophagous napewno zasługuje na miano dobrego horroru , polecam każdemu !

  
Ocena ogólna: 5/6