Darkness

( Ciemność )

[by OloKK]



Produkcja: USA, Hiszpania
Data produkcji: 2002
Czas trwania: 102 min.
Reżyseria: Jaume Balagueró
Scenariusz: Jaume Balagueró, Fernando de Felipe
Muzyka: Carles Cases

Występują:


Anna Paquin - Regina
Lena Olin - Maria
Iain Glen - Mark 
Giancarlo Giannini - Albert Rua
Fele Martínez - Carlos
Stephan Enquist - Paul
Fermi Reixach - Villalobos



    Dzisiaj ciężko jest trafić na film, który by widza zainteresował bez udziału jakichś znanych nazwisk czy mnóstwa efektów specjalnych. Szczególnie, jeśli chodzi o horrory daje się zauważyć tendencje do kręcenia wysoko budżetowej tandety. Dzisiaj horror przede wszystkim bawi widza, razi wręcz zaawansowanymi efektami specjalnymi oraz tendencją do produkowania nastolatków-super bohaterów, którzy to pod koniec filmu bez skrupułów zabijają głównego złego z uśmiechem na twarzy rzucając po dokonaniu tego czynu jakimś mało śmiesznym dowcipem, bądź to rzucając w trakcie filmu teksty typu "czuję się jakbym była w jakimś horrorze" zupełnie psując cały klimat. 


    Jak już wspomniałem ciężko jest trafić na horror w starym, dobrym stylu szczególnie, gdy złote lata horroru mamy już za sobą. Od tego czasu horror trzyma w napięciu jedynie wtedy, gdy założymy się czy czarny zginie na początku, czy na końcu filmu. A jednak da się zrobić dobry horror, który po prostu straszy, trzyma w napięciu od początku do końca i przede wszystkim ma w sobie to coś, czego brakuje wielu ówczesnym produkcjom. Mianowicie prawdziwie mroczny klimat.


    Film, o którym piszę nosi tytuł "Darkness - Ciemność". Jest to obraz młodego, bardzo dobrze zapowiadającego się, hiszpańskiego reżysera Jaume Balagueró. Bardzo dobre, trzymające w napięciu od początku do końca, mroczne kino klimatem bardzo podobne do "The Others - Inni" z Nicole Kidman w jednej z głównych ról.


    Historia dzieje się w Hiszpanii, kiedy to zwyczajna amerykańska rodzina przeprowadziła się do dużego, opuszczonego przed czterdziestoma laty domu. Nie układa im się między sobą, a przeprowadzka tylko pogarsza ten stan. Ojciec Mark (Iain Glen) choruje na tak zwany "Syndrom Haughintona", matka Maria (Lena Olin) jest wiecznie zmęczona, przepracowana, wszystko ma na swojej głowie, córka Regina (Anna Paquin) chce wracać do Stanów, do dawnej szkoły i przyjaciół natomiast najmłodszy członek rodziny, Paul popada w panikę, gdy na jego oczach znikają mu zabawki. Tak to w uproszczeniu wygląda, jednym słowem nie jest dobrze. Atmosfera domu tylko pogarsza sytuację. Otóż ma to do siebie, że panują tam wszędobylskie ciemności. Na początku podejrzenia padają na wadliwą instalację elektryczną, ale to nie może być powodem, ponieważ jest ona w zupełności sprawna. Okazuje się, że najprawdopodobniej posiadłość ma nie czterech, a nawet pięciu lub więcej domowników. Ciemność, która tu panuje zdaje się żyć własnym życiem. Nic sobie nie robi z praw fizyki, z obecności świateł. Po prostu je wygasza gdzie chce i kiedy chce, wtedy może przybrać materialną formę na przykład kradnąc Paulowi kredki. Ciemność potrafi także wpływać na psychikę domowników. Kontaktuje się z nimi, zmienia ich psychikę. Sytuację tylko pogarsza nawrót choroby głowy rodziny, przez co jest wyjątkowo nadpobudliwy i niespokojny, taki, jaki był parę lat temu, przed tym jak się zdawało, że to już nie powróci. Ciemność wyraźnie do niego przemawia. Słyszy głosy, szepty, zdaje mu się, że ciągle rozmawiają o nich i próbuje odnaleźć źródło. Odnajduje też pokój pod schodami, w którym to odkrywa różnorakie stare rzeczy, w tym między innymi stary, mroczny obraz. Z kolei Paul jest regularnie prześladowany przez Ciemność, przez duchy, które go nienawidzą. Wszyscy myślą, że on tylko, jak to dziecko, próbuje zwrócić na siebie uwagę, lecz nawet nie wiedzą jak bardzo się mylą. Nie kończy się na straszeniu. Czasem dochodzi także do fizycznych obrażeń na ciele chłopca. Ten zamyka się w sobie, zaczyna bać się ciemności. Odzwierciedleniem jego uczuć mogą być rysunki, które tworzy. Nie przypominają tworów małego dziecka. Matka natomiast próbuje jakoś to wszystko opanować, ale jest za słaba, to wszystko ją przerasta. Udaje, że wszystko, mimo iż sama wie, że się myli. W takiej sytuacji najnormalniejszym członkiem rodziny wydaje się być Reggie, którą zaczynają zastanawiać te wydarzenia. W takiej sytuacji postanawia zostać i pomóc rodzinie. Rozpoczyna wraz ze swoim nastoletnim chłopakiem, Carlosem (Fele Martínez) śledztwo. Dowiadują się, że w tym domu nikt nigdy przed nimi nie mieszkał, że instytucje i prawnicy, którzy im go sprzedali nie istnieją. Docierają też do ostatniego człowieka, który może im coś więcej na jego temat powiedzieć. Villalobbos ( Fermi, Reixach), bo tak ma na nazwisko, opowiada im o tym jak grupa dziwnych ludzi kazała mu zaprojektować dom w specyficzny sposób. Jego okrągła konstrukcja jest w pewnych częściach świata wykorzystywana przy budowie świątyń, projektowaniu miejsc kultu. Według wielu daje także moc duchom. Opowiada im także o tym jak to 40 lat temu podczas pełni księżyca zaginęło w tajemniczych okolicznościach siedmioro dzieci. Jednemu udało się jednak uciec, ale nikt nie chciał mu uwierzyć w jego relacje. A do następnej pełni księżyca pozostało tylko parę dni... 
   

 Film jest mroczny. To określenie najbardziej do niego pasuje. Niczego nie możemy być tu pewni od początku do końca. Kiedy już jesteśmy pewni, że wiemy już wszystko, że historia dąży do rozwiązania, ta obraca się o 180 stopni, pokazuje przysłowiowa figę i leci dalej swoim torem a ty myśląc "No, kto by pomyślał..." siedzisz i z wypiekami na twarzy czekasz na dalszy rozwój wypadków i zaskakujące zwroty akcji. Pod tym względem scenariusz jest naprawdę świetnie napisany. Aktorstwo jest naprawdę dobre mimo, ze nie występują tu gwiazdy pierwszego formatu. Wyjątkiem może być jeszcze mało znana Anna Paquin znana z takich filmów jak "Fortepian" czy obie części "X-Men". Widać jednak, że są to osoby, które naprawdę znają się na rzeczy, więc aktorstwu nie mam nic do zarzucenia. 


    Oprawa audiowizualna jest świetna. Szczególnie praca kamer, poszczególne ujęcia oraz gra świateł. Nie uświadczysz tutaj fajerwerków, wygenerowanych w całości przez komputer scen, wypruwania flaków, biegania po ścianach (no, prócz pełzania po suficie) i widowiskowych walk. Ten film ma naprawdę bardzo mroczną oprawę, nie tylko ze względu na kolorystykę. Szczególną rolę odgrywa tu tytułowa Ciemność i sposób, w jaki ją przedstawiano. Ma się czasem wrażenie, że ona naprawdę żyje, szczególnie, gdy film ogląda się samemu w nocy i w słuchawkach. Muzyka jest taka, jaka powinna być. Buduje nastrój, ale podczas oglądania prawie jej nie słychać, pozostaje w tle. Wszystko to wraz z efektami dźwiękowymi daje obraz całości a niektóre sceny naprawdę potrafią zachwycić.
    Jednym słowem film ten mogę polecić wszystkim tym, którzy oczekują czegoś więcej niż kolejnej komercyjnej tandety pełnej seksu, humoru i bohaterskich nastolatków. Ma to, czego wiele dzisiejszych produkcji nie posiada - mianowicie klimat budowany od początku do końca, zaskakujący scenariusz i brak happy-endu i ta niepewność zaraz po obejrzeniu, przez którą przystajesz i zastanawiasz się jeszcze chwilę po skończeniu oglądania.

Ocena Ogólna: 5/6