Don't Go In The Woods ...alone!

( Nie chodź sam do lasu )

OloKK



Produkcja: USA
Data produkcji: 1982
Czas trwania: 80 min.
Reżyseria: James Bryan
Scenariusz: Gerth Eliassen
Muzyka: H. Kinsley Thurber

Występują:

Jack Mc Clelland - Peter
Mary Gail Artz - Ingrid
James P. Hayden - Craig
Angie Brown - Joanie
Ken Carter - Carlos
Tom Drury - Maniakalny Zabójca



    Pewnego piątkowego wieczoru poszedłem do kolegi, ponieważ chciałem pożyczyć od niego parę filmów, ponieważ dysponuje dość poważną wideoteką. rozglądam sie po tytułach, pakuję co mogę do plecaka a on nagle wyskakuje:
    -Wiem co ci pokażę!
    -Co? - zapytałem
   -Mam pewien film... Jest na tyle beznadziejny, że będziesz dla mnie kimś jeśli obejrzysz go od początku do końca za jednym   podejściem....
No i ja głupi bez namysłu film ten wziąłem nie wiedząc w co się pakuję. Dzisiaj nie miałem zupełnie co robić to wyjąłem kasetę z pudełka, przewinąłem i zacząłem oglądać.


    I cóż ja widzę? Ciemność widzę i jakieś buczenie słyszę. Po chwili domyślam się już, ze to buczenie to jakaś nieskomplikowana melodia a na czarnym tle pojawiają się białe napisy. Lista płac umieszczona na samym początku filmu... Myślałem, że od tego się już dawno odeszło. Nic tam, po paru minutach czytania wspomnianej wcześniej arcyciekawej listy płac przy akompaniamencie śmiesznej melodii pokazują się zdjęcia lasu kręcone z helikoptera. Obraz się trzęsie, ale ogląda się fajnie. Cóż, góry Utah są bardzo ciekawe póki patrzy się na nie z góry. Po chwili jednak kamera pokazuje las "od wewnątrz" i możemy napawać się widokiem różnorakich pniaków, strumyczków czy połamanych gałęzi. Uważam, że dla statystycznego Eskimosa byłoby to cholernie interesujące. Mnie to nie wzruszyło, chociaż może twórcy filmu chcieli pokazać, ze Utah Mountains nie mają nic do zaoferowania, że jest tam jak wszędzie a przypadkowe połamane pniaki to jest to na co należy tam zwrócić swoją uwagę to w porządku. nie byłem tam, zapewne się czepiam. Po arcyciekawym pokazie ruchomych slajdów przy dudniącej melodii do której dołączyły też takie jakby dzwoneczki słyszymy krzyk. Widzimy strumyczek i skąpo ubraną brunetkę uciekającą przed czymś. Domyślam się, że jest bardzo przestraszona. Po dłuższej chwili przewraca się, zostaje szarpnięta i ucieka nam z kadru. Super, domyślam się, że została zabita. Następnie widzimy człowieka chyba z lornetką, nie zwróciłem uwagi. W każdym bądź razie zaintrygowała go poruszająca się gałązka. Zwyczajna gałązka drżąca pod wpływem jakichś tajemniczych sił. Podchodzi do niej, przygląda się... No i dostał kamieniem po twarzy, następnie ciach i odrąbało mu rękę. Domyślam się, że to następny trup...
    

Film opowiada perypetie czworga przyjaciół, którzy wybrali się w góry Utah na wakacje. Mamy tutaj super twardego kapitana Craiga, który objaśni wszystkim towarzyszom jak się mają zachować w lesie by przeżyć, mamy też dwie dziewczyny, które... no, w sumie niczego sobą nie reprezentują, niewyraźne z nich postacie. Ale jedna jest ruda, druga brunetka. No i oczywiście mamy Petera, typ w sumie dziwny. Narzeka, że się męczy, skacze po pniach drzew przed czym ostrzega go Craig, bo przecież wtedy może go ukąsić wąż. Ogólnie postacie, nie tylko te, ale i w całym filmie jakieś niedorobione są, nie wiem kto je napisał, ale ja bym się wstydził do nich przyznać jak by to były moje "dzieci".  Następnie zmiana klimatu, mamy przyjemność (wątpliwą) oglądać parę podstarzałych Kalifornijczyków. Dziadek w różowym bereciku, hawajskiej koszuli i krótkich spodenkach lata z aparatem i statywem pełen energii i podniecenia tak, że jego biedna żona w kolorowej sukience i ogromnym wręcz kapeluszu ledwo za nim nadąża. I tak oto ona usiadła odpocząć, on pobiegł dalej z bananem na twarzy. Potem chyba trafił na naszego potwora, bo chyba podczas gdy się wspinał coś go zaczęło dusić a potem całego poharatanego zrzuciło ze skały (obok kąpała się trójka naszych wycieczkowiczów). Następnie widzimy babcię jak chodzi biedna na czworaka i bluzga krwią wydając przy tym niedwuznaczne odgłosy. No, nie wiem co ona próbuje grać, w każdym bądź razie po jej "achach i ochach" coś ją szarpie i wyrywa z kadru. Daje to nam kolejne ofiary. Czyli mamy już 4 trupy na pierwsze 10 minut filmu... Zapowiada się wyjątkowa rzeźnia w starym - dobrym stylu...


Acha, trzeba napomnieć o motywie pechu i tragicznej w skutkach decyzji. Craig mógł doprowadzić swoją świtę do obozu przed zmrokiem, ale wtedy nie pokazałby im naprawdę pięknego szlaku. Tutaj wkracza nasz kolejny bohater. Gruby, wąsaty szeryf, koniecznie w ciemnych okularach. A może nie były ciemne, tylko tak go zapamiętałem? Nieważne... W każdym bądź razie możemy także usłyszeć opinię dziennikarza na temat zaginionych w lesie osób. Coś tam chyba próbuje nawiązać do problemów ówczesnego amerykańskiego społeczeństwa, nie wiem o co mu chodzi, za młody chyba jestem by go zrozumieć. Następnie widzimy parę kochanków, ona brzydka jak noc, on cholernie romantyczny i przekonywujący. Słyszą jakieś dźwięki. Chyba pół minuty powtarzał jedno jedyne zdanie. Mianowicie "zaraz to sprawdzę", po czym wyszedł. Zdarzyło mi się parę razy jak grałem zapomnieć mojej roli, można mu to wybaczyć... W każdym bądź razie zostali obaj zabici a przyczepa kempingowa zepchnięta została ze skały i spłonęła. Chwilę po tym nasz potwór zawiesza parę w śpiworach na drzewie i po uprzednim obrzuceniu ich pieńkami (takimi jakimi pali się w piecach) dźga ich swoją włócznią. Co do włóczni to na początku myślałem, że to jakaś jego włochata ręka. Zwyczajnie biorąc pod uwagę wykonanie reszty tego filmu byłem tego prawie pewien, że oto ukazał nam się tajemniczy stwór. Myliłem się jednak. Otóż wspomniany wcześniej Peter obraził się na współtowarzyszy ponieważ Craig na niego nakrzyczał i opuścił ich w celu rozbicia obozu z dala od nich. Minęła noc i Peter miał okazję zobaczyć naszego potwora który to okazał się być jakimś starym dziadem z lekką nadwagą odzianym w śmieszny, futrzany kostium.
    

Nie mam ochoty streszczać tego filmu, ponieważ to co napisał dosadnie opisuje co możemy w nim zobaczyć. Dalej jest tylko gorzej i coraz nudniej. To co mogło na początku śmieszyć potem już tylko drażni. Na pudełku widnieje napis "Tym razem mamy do czynienia z czymś więcej niż zwykłym horrorem(...)Bowiem w jednej z ofiar budzi się instynkt myśliwego." Zapowiada się obiecująco, prawda? Nic bardziej mylnego, chodzi o to, że pod koniec filmu Peter lata z kijem szukając swojej przyjaciółki Joanie, którą zostawił w lesie. Jak to zostawił? Ano po zabiciu Craiga wziął Ingrid ze sobą i udało im się dobiec do miasta. Nękany jednak wyrzutami sumienia uciekł ze szpitala w poszukiwaniu jednej z przyjaciółek, która mniej więcej w tym samym czasie była zabijana w domu oprawcy. Motyw domu także został tak bezmyślnie wciśnięty w ten film, że nawet nie chce mi się pisać. Aha, na końcu potwór zostaje zabity wspólnymi siłami Petera i Ingrid. Zwyczajnie siedzą (albo stoją, nie pamiętam już) przy nim i dźgają go w korpus a on krzyczy i leży tak nieruchomo. Niestety nawet to nie wyszło, bo biją i biją, krew się leje a dzidy i maczety w ciało nie wchodzą... Trwa to jakiś dłuższy czas aż przychodzi szeryf z ekipą ratunkową (swoją drogą też bezmyślnie wpleciony motyw).


Zdjęcia  nie wymagają większego komentarza. Idę o zakład, że większość czytelników mając w ręku zwykły aparat cyfrowy nakręciłoby to lepiej. Ujęcia nieprzemyślane, sceny beznadziejnie się dłużą, zero jakiejś inwencji twórczej, zero artyzmu. Muzyka z kolei powinna budować nastrój a nie drażnić. Może i by była znośna jak by odpowiednia melodia była w odpowiednich chwilach, ale nie, nie w tym filmie. Aktorstwo... Jakie aktorstwo? Jak chce zobaczyć coś podobnego to odwiedzam zajęcia kółka teatralnego w podstawówce. Nie, przepraszam, niektóre dzieci lubią grać i nie sprawia im to takiej przykrości jak aktorom w tym filmie.


Podsumowując to jest to jeden z najgorszych pod każdym względem filmów jakie widziałem. Jest beznadziejny, cholernie nudny a po godzinie wręcz denerwuje widza, oczywiście jeśli ten nie zdążył najpierw zasnąć. Generalnie nie polecam nikomu. I tu mówię szczerze, bo są filmy, które mimo całej swej amatorskiej otoczki mają w sobie to coś... Ten film nie ma.

Ocena Ogólna: 1/6

Piosenkę z filmu ściągniesz klikając tutaj