Last House On The Left

(Ostatni dom z lewej)

  

DemolicMan

 

Gatunek: Thriller
Produkcja: USA
Data produkcji: 1972 rok
Czas trwania filmu: 87 minut
Scenariusz: Wes Craven
Reżyseria: Wes Craven

 

Występują

Sandra Cassel: Mari Collingwood
Lucy Grantham:  Phyllis Stone
David Hess: Krug Stillo
Fred J. Lincoln: Fred 'Weasel' Podowski
Jeramie Rain: Sadie
Marc Sheffler: Junior Stillo
Gaylord St. James:  Dr. John Collingwood
Cynthia Carr: Estelle Collingwood
Ada Washington:  Ada, chicken coop truck driver
Marshall Anker: Sheriff
Martin Kove:  Deputy
Ray Edwards: Postman
Anthony J. Forcelli: Ice Cream Store Clerk
Jonathan Craven: Boy With Balloon

 

Debiut reżyserki Wesa Cravena, zakazany w kilku krajach. Szokujący i brutalny? Na początku lat 70-tych, kiedy odbyła się premiera, na pewno tak. Czy w dzisiejszych czasach też? Raczej już nie. Może film nie jest lekki, ale w naszych realiach mało, kto nazwałby go szokującym. Co wcale nie musi znaczyć że film jest słaby.

 Początek lat 70-tych w Stanach Zjednoczonych. Dwie młode dziewczyny wybierają się na koncert rockowy. Impreza ma odbyć się w jednej z gorszych dzielnic miasta. Co nie pokoi rodziców jednej z dziewcząt. Jednak po namowach córki decydują się ją puścić. Do dobrej zabawy brakuje im tylko „trawki”. Zaczepiają podejrzanie wyglądającego chłopaka. Po krótkiej rozmowie koleś decyduje się pomóc im załatwić grama. Zabiera dziewczyny do swojego domu. Niestety w mieszkaniu zamiast trawki, trafiają na czwórkę poszukiwanych przez policje morderców. Od tego momentu zaczyna się dla nich koszmar. Zostają porwane, a potem gwałcone oraz okrutnie torturowane.

 Fabuła nie jest banalna, przekonująca pokazana i dająca do myślenia. Wykonanie również jest dobre. Trochę brutalnych scen też zobaczymy, ale w dzisiejszych filmach są naprawdę ostrzejsze. Więc nie nastawiajcie się na film w stylu „Canniball Holocaust” czy „Cradle of Fear”. Aktorzy robią, co do nich należy. Tak naprawdę jedyną rzeczą, co psuje momentami film jest muzyka. Kompletnie nie dopasowana do niektórych scen. Historia w filmie opowiedziana jest na poważnie i raczej nikogo nie rozbawi. Może poza kilkoma momentami, które zostały wmontowane trochę bez sensu do filmu. Jednak muzyka jak z jakieś komedii to już małe przegięcie. Przez to momentami czułem się jakbym oglądał luźny filmik z lat 70-tych. To naprawdę psuje klimat filmu. Do niczego więcej przyczepić się nie mogę.„Ostatni Dom Z Lewej” wywarł na mnie pozytywne wrażenie i zsługuje na wysoką ocenę.

 

Ocena Ogólna: 4/6