Leprechaun VI: Back 2 Tha Hood

 

DemolicMan

 

Gatunek: Komedia/Horror/Akcja
Produkcja: USA
Data produkcji: 2003 rok
Czas trwania filmu: 90 minut
Scenariusz:
Steven Ayromlooi
Reżyseria:
Steven Ayromlooi

 

Występują

Warwick Davis .... Leprechaun
Tangi Miller .... Emily Woodrow
Sticky Fingaz .... Cedric
Shiek Mahmud-Bey .... Watson
Laz Alonso .... Rory
Sherrie Jackson .... Lisa Duncan
Terence Bernie Hines .... Psychic Customer
Page Kennedy .... Jamie Davis
Evan Mann .... Marcos
Keesha Sharp .... Chantel

 

Warwick Davis po raz kolejny wraca jako „Leprechaun”. Po niezbyt udanej części piątej twórcy znowu przenoszą nasz w murzyńskie środowisko. Więc czego możemy się spodziewać tym razem? Na pewno jarania zielska, rapu, lowrider’ów i typowego czarnego humoru znanego z poprzednich części. Tylko czy to wystarczy?

Ksiądz za pomocą wody święconej odsyła Karła do piekła. Kilka lat później. Dwie młode dziewczyny w nieciekawej sytuacji finansowej udają się do wróżki. Kobieta przepowiada im, że wkrótce odnajdą wielkie bogactwo. Jednak ostrzega je, aby nie zabierały go, ponieważ może to je kosztować bardzo wysoką cenę (ich życie). Panienki z dwoma kolegami urządzają sobie małe, barbecue na terenie budowy. Jedna z nich przypadkowo wpada do jakiegoś podziemnego pomieszczenia. Odnajduje tam szkatułkę pełną złotych monet. Oczywiście zabiera ją i wraz z przyjaciółmi zaczyna zabawę (imprezy, nowy samochód, ciuchy, mnóstwo zielska). Niestety nie jest im dane długo nacieszyć się tym wszystkim. Pojawia się karzeł, który chce odzyskać swoje złoto i przy okazji zabić kilka osób.

Jak pewnie już się domyśliliście twórcy po raz drugi próbują połączyć „murzyńską komedie”, z horrorem oraz z dodatkiem filmu akcji. Na pewno lepiej im to wyszło niż w poprzedniej części. Jednak cały czas nie wiadomo, jakie tak naprawdę były zamierzenia twórców. Znowu nie jest to ani dobra komedia ani horror. Otrzymujemy tak naprawdę średnią czarną komedie z elementami „murzyńskiego humoru”. Scenarzysta próbował wzorować się na takich filmach jak „Friday” czy produkcjach braci Wayen’s. Również przy głównych postaciach można odczuć, jakby próbowano ze sobą połączyć „Boyz In Tha Hood” jak i wspomniany już wyżej „Friday”. W sumie dostajemy dość przyjemny, luźny film z kilkoma naprawdę zabawnymi scenami, dobrym podkładem muzycznym( rapowe kawałki) i oczywiście dużą ilością wyjaranej trawy, głownie przez karła. A i zapomniałem wspomnieć, że po raz pierwszy usłyszymy wytłumaczenie skąd wziął się karzeł. Podsumowując „Leprechaun 6: Back 2 Tha Hood” nie prezentuje nic nowego, zwykły średniak. Polecam tym, którzy mają ochotę na półtoragodzinną luźną bajeczkę oraz oczywiście fanom poprzednich części.

Ocena Ogólna: 3+/6