SCHRAMM

Sachmeth

 

 

Gatunek: Gore/Psychologiczny
Produkcja: Niemcy
Data produkcji: 1993 rok
Czas trwania: 75 minut
Scenariusz:
Jorg Buttgereit
Reżyseria:
Jorg Buttgereit

Występują:

Micha Brendel .... Believer
Carolina Harnisch .... Believer
Volker Hauptvogel .... Waiter
Gerd Horvath .... Old man
Florian Koerner von Gustorf .... Lothar Schramm
Monika M. .... Marianne
Anne Presting .... Dentist
 

Lothar Schramm, czyli bohater tytułowy jest seryjnym psychopatycznym mordercą zakochanym w prostytutce, będącej jego obsesją. Po każdym niecnym czynie dokonanym w pokoju swojego domu, Schramm maluje wszystko na biało... pokrywa szpitalną bielą ślady zbrodni.. aż w końcu ginie spadając z drabiny podczas malowania.


W filmie widzimy to co dzieje się w głowie psychopaty w ostatnich chwilach jego życia. Jego wspomnienia, pragnienia, myśli splecione ze sobą zobrazowane w doskonały sposób. Sceny i motywy dość szokujące – czyli tak jak powinna wyglądać psychika chorego psychicznie człowieka, szalonego zboczeńca.. To wygląda jak sfilmowany zryty sen... patrząc wiele rzeczy może wydać się niezrozumiałych, jednak wraz z kolejną chwilą otrzymujemy jakby wyjaśnienie tego, co zobaczyliśmy – aczkolwiek nie do końca. Wiele momentów jakie posiada film przychodzi niespodziewanie, zaskakująco.. Podczas spokojnej sceny nagle ku naszym oczom ukazuje się nietypowy obraz, coś co nikomu nie przyszłoby do głowy.„Today I am dirty, but tomorrow I’ll be just dirt”- ten cytat jest pierwszym obrazem jaki widzimy oglądając film. Otwiera nam drzwi do Schramma, pokazuje czego możemy się spodziewać. Pamiętam, że w obu Nekromantikach też były jakieś cytaty na początku... czyżby pan Buttgereit lubił w ten sposób wprowadzać nas w świat swoich filmów??


Film tak naprawdę nie jest zbyt krwawy, wg mnie nie ma tu obleśnych scen pełnych flaków typowych dla gore itp. Jednak klimat jest bardzo „ciężki”.. Zdegustować mogą jedynie kogoś niektóre fragmenty swoją wyjątkowością, nagłym nadejściem w świat myśli Schramma i poronionym pomysłem ich stworzenia (np. coś co wygląda jak wycięta wagina z zębami w szufladzie, dentysta który nagle wyciąga pacjentowi oko.. penis przybijany do stołu naznaczony wcześniej pomadką jaką Schramm pomalował usta jednej z zamordowanych:) Więcej rozwodzić się nad fragmentami filmu nie będę bo lepiej żeby każdy sam obejrzał – wg mnie warto;) Bardzo ważną rolę odgrywa tutaj muzyka, jest dużą częścią nastrojowego psychologicznego filmu. Ona maluje całą psychikę bohatera. Jest ciężka, mroczna, spokojna i nieraz gwałtowna jak cały „Schramm”. Bardzo zaskoczyło mnie to, iż film oglądałam nie posiadając żadnych napisów (bo ich niestety nie ma), a zrozumiałam w sumie bardzo wiele- choć nie znam niemieckiego Myślę że to duże osiągnięcie nakręcić film tak, by odbiorca patrząc tylko na obraz mógł pojąć jego fabułę.


Jak dla mnie film naprawdę dobry, może i nie jest filmem akcji (ku niezadowoleniu niektórych osób), ale w mój gust trafił i polecam każdemu.

Ocena Ogólna: 6/6