Texas Chainsaw Massacre(2003)

(Teksańska Masakra Piłą Łańcuchową)

  

Detonate

 

Gatunek: Thriller
Produkcja: USA
Data produkcji: 2003 rok
Czas trwania filmu: 90 minut
Scenariusz:
Scott Kosar
Reżyseria:
Marcus Nispel

 

Występują

Jessica Biel - Erin
Jonathan Tucker - Morgan
Eric Balfour - Kemper
Erica Leerhsen - Pepper
Mike Vogel - Andy
Andrew Bryniarski - Leatherface
R.Lee Ermey - Szeryf Hoyt
Terrance Evans - Old Monty

 

Kiedy mówimy o klasyce horroru, wymieniamy takie filmy jak "Noc Żywych Trupów", "Hellaraiser", czy np. "Halloween". Kiedy mówimy o Slasherach, trzeba jednak wspomnieć o 3 najbardziej znanych pozycjach. Poza "Halloween" dochodzi "Piątek 13-ego" i "Koszmar z ulicy Wiązów". Mimo iż każda pierwsza część wspomnianych serii, była raczej nisko budżetową produkcją, to brak świetnych efektów itp. nadrabiał zdecydowanie klimat. W kolejnych częściach, sytuacja zaczęła się odwracać. Więcej efektów, krwi, gorszy klimat. Tak doszliśmy do produkcji jak np. "Freddy vs Jason" która moim skromnym zdaniem, nie powinna ujrzeć światła dziennego, a jeżeli już, to powinna być nakręcona zupełnie inaczej. To już nie jest horror, tylko oglądanie "X-Mana" (koniec filmu FvsJ, to normalnie Hulk vs Batman:)). Dlatego też z bardzo dużą rezerwą sięgnąłem po dzieło Marcusa Nispela, który debiutował jako reżyser pełnometrażowego filmu (wcześniej jego specjalnością były seriale TV, oraz klipy muzyczne m.in dla Georga Michaela..). Co więcej, jako reżyser filmu który uzyskał status kultowy - Teksańskiej Masakry Piłą Łańcuchową. Scenariusz napisał Scott Kosar obecnie pracujący nad filmem "Salem", wcześniej zajął się scenariuszem do filmu "The Machinist" z Christianem Bale'em w roli głównej. Jak widać, byli to ludzie raczej debiutujący w temacie, tak więc obawy były jak najbardziej uzasadnione. Jeżeli chodzi o obsadę, to nie uświadczymy tu jakiś znanych nazwisk, poza R.Lee Emrey'em (wystąpił m.in w Full Metal Jacket, filmie Stanleya Kubricka) i Jessicą Biel, znaną jednak głównie z romantycznych komedii. Przejdźmy jednak do samego filmu...


Wszystko zaczyna się od czarno białych zdjęć, i ukazania miejsca zbrodni w Travis County, w Teksasie... W klimat filmu wprowadza nas śledczy z miejscowej policji, który przeszukuje opuszczony dom, w poszukiwaniu dowodów.. Następnie zaczyna się cała historia.. Lato 1973 roku. Piątka przyjaciół - Erin (Biel), Morgan, Kemper, Pepper i Andy podróżują przez cały Teksas, umilając sobie podróż paleniem marychy i nadmierną popędliwością seksualną. Wszyscy są tak zajęci rozmową itp., że o mały włos, nie potrącają pewnej dziewczyny. Proponują zawieść ją do domu, jednak w czasie jazdy, dziewczyna stwierdza, że jadą w złą stronę, zaczyna majaczyć, wyjmuje pistolet i strzela sobie w głowę !! Tak zaczyna się ten piękny dzionek.. Następnie jadą na miejscową stację benzynową, i dzwonią na policję. Kiedy rozmowa kończy się fiaskiem, zatrzymują się w niedalekiej okolicy, pod pewnym starym domem. Kiedy są już na miejscu, zaczynają dziać się dziwne rzeczy.. Spotykają małego chłopca z lekko zdeformowaną twarzą, widzą kilkanaście pustych wozów, w końcu - znajdują zdjęcia zamknięte w słoikach, przedstawiające m.in kobietę ze stacji benzynowej.. Erin i Morgan postanawiają poszukać jakiegoś domu z telefonem, by zadzwonić do szeryfa, i trafiają na dom starszego człowieka, jeżdżącego na wózku inwalidzkim. Kiedy Erin dzwoni na policję, Morgan postanawia się rozejrzeć. Po kilku chwilach gdzieś znika.. Erin wraca do przyjaciół, myśląc że Morgan zapewne poszedł do nich, jednak nic z tego. Tym razem, wyrusza razem z Andym na poszukiwanie Morgana. Ponownie wracają do domu starca, ten jednak ma dosyć obcych, i zza drzwi wychodzi ogromny facet z piłą łańcuchową i maską na twarzy. Od tego momentu zaczyna się prawdziwy koszmar...


Film jak wiadomo, to remake historii opowiedzianej przez Tobe'a Hoppera. Różni się pod kilkoma względami, jednak sam schemat pozostał ten sam, został jednak "wcielony" w nieco inne sytuacje. Akcja powoli się rozkręca. Jednak nie jest to - tak jak w przypadku filmu Hoppera - typowa "psychodelia" która z minuty na minutę rośnie, a raczej spokojne momenty przeplatane wstrząsającymi zdarzeniami. Jednak wpierw trzeba zobaczyć filmy Hoppera i Nispela, by zrozumieć o co chodzi, nie da się tego powiedzieć od tak. W filmie - co jest rzadkością jeżeli chodzi o dzisiejsze produkcje - nie uświadczymy dużej ilości muzyki. Kiedy jednak się pojawia, nie jest to - tak jak w przypadku Freddy vs Jason - rockowe granie, tylko odpowiednio stonowane i odpowiadające danej sytuacji, instrumentalne wstawki. W zasadzie - ten film nie potrzebuje muzyki, jednak trzeba przyznać, że ta została dobrana i skomponowana w odpowiedni sposób. Przede wszystkim - nie drażni ucha, co na pewno fanów orginału ucieszy. Jeżeli chodzi o grę aktorską, to zdecydowanie należy wyróżnić Terrance Evansa który gra Monty'ego (starzec na wózku) i Mike'a Vogela (Andy) który debiutował na dużym ekranie. Jessica Biel także wypadła całkiem nieźle, jednak koszulka jaką nosi odwraca uwagę od samego filmu i akcji :)
W filmie nie ma schematu tak charakterystycznego dla slasherów - "sex & die", co jest niewątpliwym "+". Co jest bardzo ważne - widz nie nudzi się ani przez chwilę, non stop coś się dzieje, non stop jesteśmy zaskakiwani. Klimat jest bardzo dobry, i szczerze - jest jeszcze lepiej niż w orginale, przynajmniej dla mnie. Orginał oglądałem wcześniej jakieś 30 razy, remake 3-4 i zrobił on na mnie jeszcze większe wrażenie. Miejscowa społeczność składająca się głównie z naszej "kochanej" rodzinki, jest równie tajemnicza bądź dziwaczna co jej główni bohaterowie czyli Monty, Szeryf Hoyt (Emrey) i.. Leatherface. Andrew Bryniarski jest jak najbardziej godnym następcą Gunnara Hansena. Trudno mówić tu o umiejętnościach aktorskich, jednak jego Leatherface, jest przedstawiony w jeszcze bardziej szokujący sposób i kiedy go oglądamy, naprawdę nie chcielibyśmy być na miejscu jego ofiar. Jest jeszcze bardziej bezwzględny i bezlitosny, można wręcz powiedzieć, że Leatherface ma w tym filmie jakąś "duszę". W filmie z 1974, Hansen był raczej najzwyklejszym świrem, natomiast postać grana przez Bryniarski'ego zdaje się być bardziej inteligentna co w połączeniu z "klasycznym" Leatherfacem daje mieszankę wybuchową.


Podsumowanie: Film jest bardzo dobry, jeżeli mówimy o nowszych horrorach, to zdecydowanie powinien znaleźć się w pierwszej 5. Klimat jest tak samo dobry jak poprzednio, muzyka - odpowiednio dobrana. Nie ma tu masy efektów, zdjęcia są ciekawe, gra aktorów jest solidna, a nowy Leatherface daje prawdziwego kopa. Dwa główne minusy to przede wszystkim fakt, że od połowy filmu do samego końca, akcja nadal toczy się bardzo szybko, a przydałaby się chwila oddechu. Drugi jest taki że.. Film nie wnosi nic nowego. Wszystko już gdzieś było, i nie tylko w produkcjach spod znaku "Teksańskiej.." ale i w innych filmach. Trudno więc powiedzieć, czy wszyscy będą zadowoleni - według mnie nie, gdyż zawsze znajdą się osoby które będą twierdzić że orginał miał lepszy klimat, że nowa "..Masakra.." to komercha itp. Ale ten film, mimo wszystko pokazał, że można nakręcić coś dobrego w dzisiejszych czasach. I w cale nie potrzeba golizny, muzyki granej przez znane zespoły, i masy efektów. Wystarczy dobry pomysł, przedstawiony w ciekawy sposób, i tak też jest w tym przypadku. Polecam.


Ocena Ogólna: 4/6