Visitor Q

 

   

   Gientelmen

 

 

Gatunek: Horror/Dramat
Produkcja: Japonia
Data produkcji: 2001 rok
Czas trwania filmu: 85 minut
Scenariusz:
Itaru Era
Reżyseria:
Takashi Miike


 

Występują

Kenichi Endo .... Kiyoshi Yamazaki/Father
Fujiko .... Miki Yamazaki/Daughter
Jun Mutô .... Takuya Yamazaki/Son
Shoko Nakahara .... Asako Murata
Ikko Suzuki .... Sasaoka
Shungiku Uchida .... Keiko Yamazaki/Mother
Kazushi Watanabe .... The visitor

 

Visitor Q to eksperymentalny i wyjątkowo zaskakujący film o ... powiedzmy -  współczesnej rodzinie japończyków. "Czy chcesz dowiedzieć się prawdy o dzisiejszej młodzieży w Japonii ?  " - owo pytanie pada w pierwszych sekundach filmu.

Jednak nie problem młodzieży jest tu poruszony, choć również młodzianie występuje w filmie ,w wyjątkowo chorym i zwyrodniałym wydaniu oczywiście ,jak przystało na japońskie szokery. Zaznaczam jednak ,że czyste gore to nie jest, horror także !

Film opowiada np. o synu ( 15 latku) który ma szafę pełną trzepaczek do dywanów , którymi bije matkę, jego ojciec robi reportaże o młodzieży współczesnej... Pewnego razu owa "młodzież" zdejmuje mu gacie, wyjmuje kamerę i mikrofon z ręki , wkłada mikrofon w dupe filmując to. Później ów pokrzywdzony pan ogląda sobie na video tą sytuację... kręcił również film o tym jak biją jego syna - no bo po co mu pomagać ,skoro można nakręcić sensacyjny dokument o prześladowcach syna ,którymi był od dłuższego czasu zafascynowany. Z kobietami w tym domu było inaczej - matka narkomanka ,córka dziwka. Matka obita ,tłuczona non stop przez syna , tak sobie dla wyżycia się i wyładowania stresów , które powodują szkolni prześladowcy... co jeszcze ciekawego nas czeka ??

Ojciec zaprasza do domu na wspólną kolację młodego chłopaka ,który jakiś czas wcześniej uderzył go kamlotem w głowę dla przyjemności  ale co tam ,można go zaprosić na kolację ,mimo ze głowa boli ,przewiązana bandażem na dodatek ,heh, szokujące nieprawdaż?  na początku myślałem że koleś umarł od tego uderzenia, no ale widocznie tylko mu przyszedł od uderzenia pomysł wspólnego posiłku :)  w trakcie którego oczywiście nie brak atrakcji-  syn np. rzuca matkę talerzem czy czymś tam, nie pamiętam, w twarz, ona natomiast narzeka : "tylko nie w twarz ! " .Następnie wybuchają petardy , cały dom oświetlony wybuchami ,a ojciec uradowany biega z kamerą  "to prześladowcy mego syna !! " Koleś cieszy się jakby wygrał w totolota.........Groteska ??   ....raczej kretynizm - nowy gatunek filmowy:) Może przesadzam , ale film takie skrajne wrażenia chyba ma wywoływać, bo nic innego nie nasuwa się na język ,tylko: albo śmiech ,albo obrzydzenie... do wyboru:)

Matka - narkomanka pracująca w klubie sado-maso , syn prześladowany przez starszych kolegów ze szkoły prześladujący matkę, córka - kurwa, ojciec pojebany reporter - nekrofil i sadysta, jego "kumpel" spotkany w poczekalni... Kumpel ów jebnął go kamieniem jak wspomniałem - oto pączek przyjaźni :) (Przepraszam ,że nie opisuję fabuły chronologicznie, ale w tym wypadku nie ma to większego znaczenia) Potem ich przyjaźń wieńczy nekrofilia i sadyzm , szkoda opisywać , mam nadzieje ,że normalni ludzie nie mają mi za złe iż pomijam te szczegóły, poza tym końca w filmach nie wolno zdradzać:) Zakończenie jeszcze bardziej zaskakujące niż to co starałem się przybliżyć chociaż w 50 %. Film cechuje alogiczność , zerwanie z tym co nazywamy myśleniem uporządkowanym - nie wiemy co nas czeka, totalna groteska. Reżyser hiporbelizując niektóre zachowania popada czasem w komizm , łączy komizm i tragizm... Chciałoby się powiedzieć - komedia ! Jednak nie jest to czytelne ,i po obejrzeniu tego filmu można wyciągnąć inny wniosek - rzeczywistość jest chora, owszem ,ale reżyser chyba jeszcze bardziej :) Podobnie jak w "Nekromantiku" produkcja ma do bólu obrzydzać ,zniesmaczać ,szokować ,śmieszyć i zastanawiać zarazem, pokazując jednocześnie prawdę o czasach współczesnych w krzywym , szyderczym zwierciadle. Są jednak jakieś zasady , i uważam ,że gatunek gore nie jest aż tak elastyczny ,by objąć swymi skrzydłami filmu pokroju Visitora Q. Film z kinem grozy niema nic wspólnego , ze splatterami także. Tak jak nie wszystko złoto co się świeci , tak też nie wszystko Gore, co odraża i zaskakuje...

 Ocena:

 Ocena 5 / 6 za zdjęcia , spójność i budowanie chorej atmosfery, zaskakujących i groteskowych momentów , i niecodzienność  przedstawionych sytuacji. Ogólnie przypomina mi skrzyżowanie Nekromantika i japońskich gore.

 Ocena druga - 2 / 6 za ogólne wrażenie , bo właściwie film bardziej odraża ,niż ciekawi i skłania do przemyśleń.

 Za całokształt , podsumowując, bez obliczania średniej arytmetycznej ,najbliżej mi do oceny 3 / 6. Dobranoc:)